Wisienką na torcie październikowej podróży do Kenii będzie wyprawa z Leszkiem Cichym na masyw górski Mount Kenya z trzema głównymi wierzchołkami: Batian (5199 m) – drugi pod względem wysokości szczyt Afryki po Kilimandżaro, Nelion (5188 m) i Lenana (4985 m). Mimo że masyw jest pochodzenia wulkanicznego, to po samym ukształtowaniu i krajobrazie tego nie widać. Po drodze – przeprawa przez lasy bambusowe, doliny usłane unikatową roślinnością i niejedno spotkanie ze stadami dzikich zwierząt.

Swoje skondensowane wspomnienia przekazał nam Robert Gondek – podróżnik, fotograf, bloger, prelegent, miłośnik Czarnego Lądu, realizujący projekt „W drodze na najwyższe szczyty Afryki”:
Trekking na Lenana jest dużo łatwiejszy niż wejście na Kilimandżaro. Po pierwsze dlatego, że jest krótszy (czterodniowy). Po drugie dlatego, że nocujemy w drewnianych chatkach, gdzie jest nieco cieplej niż w namiotach. A po trzecie idziemy na dużo niższą wysokość. I tylko pod sam koniec pokonujemy kilkanaście metrów w górę, korzystając z zabezpieczeń w postaci metalowych klamer i łańcuchów przytwierdzonych do skał.
Na szczycie czeka wspaniała nagroda. Nieprawdopodobne widoki na lodowiec i dwa wyższe wierzchołki masywu Kenii. A w oddali można dostrzec zarys Kilimandżaro, oddalonego w linii prostej o około 300 kilometrów. Krajobrazowo bajecznie. Absolutne przeciwieństwo widoków z podejścia na najwyższy szczyt Afryki. Gdyby ktoś rozważał, czy ładniejsze widoki znajdzie na Mount Kenya, czy na Kilimandżaro – odpowiedź jest prosta – trzeba wybrać kenijską górę – uważa Gondek.
Ale uwaga! Lenana (4985 m) jest w zasadzie dla wszystkich osób z dobrą kondycją i sprawnością, natomiast Batian (5199 m) i Nelion (5188 m) tylko dla wytrawnych wspinaczy, znających podstawowe techniki asekuracji i zjazdu. Podczas trekkingu można będzie się doszkolić, jednak podkreślamy, że skala trudności jest bardzo wysoka (4+).