Get Adobe Flash player

PARTNERZY

  • muzeumsportu
  • druk 24
  • Jeti
  • mjp

PATRONI MEDIALNI

  • trener biegania
  • maratony polskie
  • maratonczyk
  • biegam bo lubie

WYRWAĆ Z GÓR TO, CO NAJLEPSZE DLA NAS

12„Góry się nie zmieniły, ale zmieniają ludzi” – świetny artykuł (poniżej) o upadku alpinistycznej klasy średniej, wymowny, mocny i jak najbardziej aktualny, a przy tym szczery – uważa Gabriela (Gabi) Kantarska z Kędzierzyna-Koźla, która jesienią 2018 roku poprowadzi do bazy pod Everestem jedną z grup trekkingowych projektu Polskie Himalaje.

Sięgając wspomnieniami myśl zatrzymuje się na Kukuczce, Rutkiewicz, Miodowicz-Wolf... Wiem, wiem, tak można wymieniać bez końca. Ale stan faktyczny jest taki, że ich chęć poznawania gór była niezwykła i niezaspokojona. Zdobywali góry nowymi szlakami, wybierali trasy trudne i wymagające, takie ponad ludzkie siły. Ludzie z charakterem!

Sprzęt gorszej jakości, rodzina u boku, bądź nie. Ryzyko śmierci jak cień kroczyło za nimi. Przecież ten stan rzeczy niezmienny jest, no, oprócz sprzętu. Z podziwem czytam o ich wyczynach i trochę zazdroszczę. Tych czasów, tej siły. I jedno wiem, że zapisali się w historii. Martwi, rzeknie wielu. Macie rację, odpowiem, ale... Ich życie było pełnią. Robili to, co kochali. Dziś, żyją wśród nas. Nieobecni fizycznie, a wciąż mentalnie aktywni.

Dziś? Czasem coś usłyszę, poczytam, z ciekawości i jakiś taki niesmak mam, że nie ma już takich ludzi. Nie, źle powiedziane... że nie ma w obecnych tej siły, mocy przygody, przejść "nie na skróty". Nie wspinam się, choć góry noszę w sercu. Lubię w nich przebywać, chodzić utartymi ścieżkami, po prostu być na szlaku. Lubię te wijące się ścieżki, które prowadzą na szczyt... moich możliwości. Góry zmieniają ludzi, tak, istotnie. Jeśli tylko na to sobie pozwolimy. To taki luksus, by wyrwać z nich to, co najlepsze. A może odwrotnie?

Ludzie się zmieniają, chcą tu i teraz, natychmiast, bez udręki, męki. I mówię o trekkingu, o tych, którym obce jest wspinanie. Najlepiej samochodem wjechać na szczyt. Tylko po to, żeby "zaliczyć". Takich poznałam w Tatrach. Nie, nie wszyscy na ślepo wchodzimy do tego worka. Cóż to za przyjemność wjechać kolejką na szczyt? Wejść, metr za metrem piąć się ku niebu. Usiąść na kamieniu, chłonąć piękno. Bezcenne, jak ból i zmęczenie. I radość, taka niczym nie zmącona.

Często słyszę, po co chodzisz po tych górach? Męczące to, nogi bolą... Ech, nie lepiej nad morze? Nie, zdecydowane NIE! choć morze pięknym bezkresem jest... Ten rodzaj zmęczenia uszlachetnia, wzmacnia mnie, uskrzydla. Pozwala w zupełnie inny sposób spojrzeć na problemy dnia codziennego, na siebie. Nie chodzę "na skróty", moje góry tego nie lubią. Potrafią nieźle skopać mi tyłek, i to boleśnie. I wiecie co, dziękuję im za to. Bez podtekstów masochistycznych, proszę.

Czyli... "upadek alpinistycznej klasy średniej" dotyka też zwykłego turystę? Czy coś może się zmienić? Nie wiem. W tym biegu dnia codziennego, zdałoby się zatrzymać na chwilę. I nie napiszę, że wszyscy mają się wspinać! Nie na tym to polega, niech każdy z nas znajdzie w sobie "takie góry", które nas wzmocnią, ubarwią. Niech mama Tomka, Tosi, czy Zbyszka pozwoli im na "smakowanie" życia. Wypad w góry, przejście na nogach nawet drogi do Morskiego Oka (mowa o maluchach), jest jak wejście na Everest.

Z historii wiemy, że każdy z nas ma swój Everest. Uczy to pokory, szacunku do natury i zwierząt. A kto wie, może z nich urośnie drugi Cichy, czy Wielicki. Czyli co? A to, że tak wiele zależy od nas. Wakacje przed nami, może krótki wypad w Tatry? Bez marudzenia zaprzyjaźnić się z górami, z własnym ciałem. Może wtedy poczujemy, że mamy nogi i nawet fajnie jest ich trochę poużywać.

Z pozdrowieniami i nadzieją, że z gór ściągniemy to, co najlepsze dla nas. (GABI)

rejestracja

k2

Lhotse

EVEREST 1 Cichy - Wielicki

EVEREST 2 Wanda Rutkiewicz

EVEREST 8 – Zawada

zawada

GŁÓWNI PATRONI MEDIALNI

    
   pr logo   

GŁÓWNI PARTNERZY

  fundacja zawady   backpackers   pza

            pkol

AMBASADORZY PROJEKTU