Get Adobe Flash player

PARTNERZY

  • muzeumsportu
  • druk 24
  • Jeti

PATRONI MEDIALNI

  • trener biegania
  • maratony polskie
  • maratonczyk
  • biegam bo lubie

ADAM BIELECKI: TRZEBA MIEĆ POKORĘ DO GÓR

werAdam Bielecki,  pierwszy zdobywca dwóch szczytów zimą – Gaszerbrum (8068 m) i Broad Peak (8051 m) podkreślił, że trzeba mieć pokorę do gór, niezależnie od tego, czy to są Tatry czy Himalaje. Jeden z najmocniejszych na świecie himalaistów wiosną zamierza wytyczyć nową drogę na ośmiotysięcznik. Ostatnim Polakiem, który tego dokonał był w 1996 roku Andrzej Marciniak.

   „Dogrywam obecnie wszystkie sprawy związane z udziałem w międzynarodowej wyprawie. Nie chcę przedwcześnie ujawniać na jaki ośmiotysięcznik, w każdym razie jest to moja wyśniona, wymarzona góra. Marciniak to ostatni polski alpinista, który wytyczył nową drogę na ośmiotysięcznik, w 1996 roku na Annapurnę (8091 m), a więc 21 lat temu. Tak dalej nie może być…” – powiedział 33-letni Bielecki.


    Do tej wyprawy nie czynił specjalnych przygotowań, gdyż – jak zaznaczył – jeśli do wspinaczki podchodzi się profesjonalnie, to trzeba być w formie „na okrągło”.


    „To nie jest tak, że nic nie robię, obrastam tłuszczem, a na hasło +wyprawa+ zaczynam się ruszać. Cały czas trzeba być w gotowości. Uwielbiam sport, ale nie trenowanie z zegarkiem w ręku. Jednak jak coś robię, to na maksa. Ćwiczę sześć razy w tygodniu według ułożonego planu. Gdy biegnę, daję z siebie wszystko. I nie ma wymówek, że tego dnia nie mam czasu, pada śnieg czy deszcz, jest mróz czy upał. Wychodzę z założenia: im więcej potu teraz, tym mniej łez w górach” – podkreślił.


    Bielecki, który jako pierwszy na świecie stanął zimą na szczytach Gaszerbrum I (9 marca 2012) i Broad Peak (5 marca 2013), a ponadto stanął na wierzchołku Makalu (30 września 2011) i K2 (31 lipca 2012) przyznał, że lubi skrajności, przeciwności i nie narzeka na trudne warunki.


    „Spałem na kartonie i w hotelu pięciogwiazdkowym” – wspomniał. Uważa, że zdrowa ambicja jest potrzebna, ale trzeba mieć pokorę do gór. „Jestem maleńkim żuczkiem, który robi swoje i szybko schodzi. Określenie zdobywca mi osobiście nie pasuje. Ja tej czy innej góry nie zdobyłem, nie mam jej, ona tam została, a jedynie była łaskawa, że pozwoliła mi wejść na jej wierzchołek” – wyjaśnił na spotkaniu w Klubie Podróżnika Polskie Himalaje.


    Czy rozpoczynając wspinaczkę, zdaje sobie sprawę, że może zginąć? „Owszem, byłem w sytuacjach, kiedy toczyła się gra o życie. Ale… Czy wsiadając do samochodu za każdym razem myślimy o wypadku? Ile osób ginie na drogach dziennie, tygodniowo, miesięcznie...” – powiedział wybitny himalaista młodego pokolenia.


    Bielecki podkreślił, że jest szereg zasad, które trzeba bezwzględnie przestrzegać, a każdy krok trzeba stawiać z rozwagą, niezależnie od tego, czy wspinamy się na ośmiotysięcznik, czy też turystycznie na Giewont, Kasprowy Wierch, Rysy.


    „Nie mamy oczywiście wpływu na naturę, jak chociażby na lawiny. Bywałem w takich sytuacjach. Na przykład w Pamirze. Gdy się wygrzebałem spod śniegu, poruszałem palcami, nogami, rękoma, potem zadałem sobie kilka pytań: jak się nazywam, co robię i gdzie jestem. Potrafiłem na nie odpowiedzieć. To mnie uspokoiło. Niebezpieczne są seraki, wielotonowe bryły lodu. One nie wybierają między słabą a silną osobą. Zabijają każdego” – zaznaczył.


    W jego ocenie trzy lata wspinaczki w ukochanych Tatrach były bardziej niebezpieczne od himalajskich ośmiotysięczników. Tam zimą można dostać solidnie w kość. To nie jest przypadek, że mamy najlepszych na świecie alpinistów. W Tatrach, jak w mało których górach, w ciągu dwóch godzin można mieć cztery pory roku. Nie ma tylko lodowców i szczelin, ale są takie sportowe wyzwania, które wypełnią całe życie.


    „Mając 13-16 lat myślałem, że jestem nieśmiertelny, wspinałem się z młodzieńczą fantazją, bez żadnego doświadczenia. To przychodziło później. Każda wyprawa była lekcją. Dużo czytałem, fascynowała mnie historia podboju najwyższych gór. Kiedy dla jednych bożyszczem jest Messi czy Ronaldo, to dla mnie Kukuczka, Kurtyka, Wielicki…” – wspomniał urodzony w Tychach Bielecki, mieszkający obecnie w podpoznańskiej wsi Łopuchowo.


    Swą drogę od górniczych Tychów na najwyższe góry świata opisał, przy współudziale dziennikarza Dominika Szczepańskiego, w książce „Spod zamarzniętych powiek”. Jak podkreślił, ta książka to także hołd bohaterom i twórcom polskiego himalaizmu zimowego oraz jego partnerom, którzy za swoją miłość do gór zapłacili cenę najwyższą: Kamil Michalik, Ali Kuś, Gerfried Goschl, Cedric Hahlen, Nisar Hussain Sadpara, Mahdi Amidi, Krystian Dziurok, Sławomir Wróblewski, Tomasz Kowalski, Maciej Berberka, Ernestas Marksaitis, Artur Hajzer, Grzegorz Kukurowski. „Nigdy o nich nie zapomnę” – zaznaczył.


    Gdy Bielecki skończył 15 lat, usłyszał od starszego taternika, że kiedyś będzie z niego świetny wspinacz. Jeśli wcześniej się nie zabije. A od ojca, dziś emerytowanego górnika: „Możesz zostać w życiu, kim chcesz. Byleby nie górnikiem”.


    Pięć lat temu, 9 marca 2012 roku, Bielecki wraz z Januszem Gołąbem, dokonali pierwszego zimowego wejścia na Gaszerbrum I w Karakorum. Wyprawą kierował Artur Hajzer, który poniósł śmierć na tej górze w lipcu 2013 roku.

FOTO: Magdalena Liszewska

rejestracja

k2

Lhotse

EVEREST 1 Cichy - Wielicki

EVEREST 2 Wanda Rutkiewicz

EVEREST 8 – Zawada

zawada

GŁÓWNI PATRONI MEDIALNI

    
   pr logo   

GŁÓWNI PARTNERZY

  fundacja zawady   backpackers   pza

            pkol

AMBASADORZY PROJEKTU